, własną Wędzarnia z beczki 

własną Wędzarnia z beczki

BR@ve*sol!deRS

Temat: pomocy
Witam ponownie
Jeszcze raz dziękuję wszystkim za porady w sprawie moich bladych i matowych kiełbasek. Po przespaniu się z tematem, obejrzeniu wędzarni i przemyśleniach jestem przekonany, że Wasze rady i wytknięte mi błędy są słuszne. Wniosek: przebudować wędzarnie tak aby była możliwość wygrzania wędzarni wraz ze skutecznym pozbyciem się wilgoci. Ze względów logistycznych (mały ogród, niskie drzewa) zamierzam umieścić betonowe palenisko i rurę dolotową (z kamionki wypalanej) do komory wędzarniczej (beczki stalowej) w ziemi pomiędzy płytami betonowego wjazdu do garażu. Palenisko i wylot dymu z ziemi będzie na czas nieużywania zamaskowany dopasowaną płytką chodnikową, a beczka będzie nasadzana we własny odcisk tylko na czas zadymiania.
Aby się odizolować od wilgoci będącej w ziemi zamierzam konstrukcję owinąć …….. no właśnie, czym? Papa, folia z tworzywa sztucznego odpada bo nie wytrzyma temperatury. Rozwiązaniem mogłaby być folia aluminiowa, ale spożywcza za słaba. Byłem wczoraj w Praktikerze w Poznaniu i nic odpowiedniego nie znalazłem (obsługa sklepu niechętna do pomocy). Proszę poradźcie co można zastosować, liczy się każdy pomysł.
PS. U mnie też od wczoraj suszą się 2 małe szynki i 1 większy boczek. Zamierzam to dzisiaj popołudniu uwędzić jeszcze na tej niedoskonałej konstrukcji wędzarni, ale po wcześniejszym długotrwałym wygrzaniu. Nie mogę się wycofać bo się peklowały od poprzedniego piątku. Może się uda.
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=5355



Temat: projektowanie grilowędzarni saszy
Sasza! przeglądaj wszystko co znajdziesz na stronie, czytaj uwagi i problemy z wędzarniami, a będziesz wiedział co zrobić. Projekt masz super jak socjalizm na papierze - "sorry" Rozumiem pośpiech i szczere chęci do zrobienia super wędzarni. Temat wraca jak bumerang i był wielokrotnie opisywany. To wolny kraj i wszystko można zrobić, ale wszystko nie musi działać jak chcemy. Moja rada!!! na początek zrób palenisko z 2 metrowym kanałem paleniskiem i pamiętaj żeby odizolować od ziemi na tyle żeby wilgoć nie przechodziła od paleniska do komory wędzarniczej. Komorę możesz na początek zrobić z beczki metalowej. Buduj na ziemi nie nie kop i nie chowaj nic pod ziemię. Po terminuj na prostym urządzeniu sprawdź swoje możliwości i pomyśl jaką chcesz mieć wędzarnię na własne potrzeby.
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=2881


Temat: Wedzarka
Naucz się sztuki wędzenia a do tego najlepsze prowizorki -beczka lub coś w tym stylu jak opanujesz to praktycznie i potrafisz uczyć się na własnych błędach , to wtedy sam zbudujesz sobie wędzarnię -chyba że jesteś kasiasty i zakupy nie są problemem .Popatrz jak wędzą na wsiach ostatnia wędzarnia jest tego dowodem wystarczy dobranie wymiarów do swoich potrzeb Nie trzeba żadnych fundamentów stawiasz gdzie chcesz dostawiasz palenisko i wędzisz . Jutro przedstawię podobną mniejszą składaną Pozdrawiam
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=1873


Temat: pytania przed budową wędzarni
Yatzeque i grzegorz565 Jesteście wybitnymi poszukiwaczami koszmarnych pomysłów. Swoja drogą, kto słyszał o ocieplaniu paleniska czy kanałów dymnych! Ocieplić tak, komorę wędzarniczą i tak jest we wszystkich dobrych projektach z ociepleniem. Po przeczytaniu kilku stron i popatrzeniu na koszmarne betonowo-kamienne pomniki - stawiacie drogie i nie praktyczne budowle. To co że ładne!!! Opis konstrukcji i budowy podawanych w postach jest idealnym odbiciem wiedzy. Może na początek poczytacie troszkę o wędzarniach, o spalaniu drewna, o dymie, jakie muszą być spełnione zasady itd. Jak już pewna wiedza się zgromadzi zmuście te miejsca gdzie są szare komórki do wysiłku. Jak już to wszystko osiągniecie, popatrzcie w lustro. Jak będzie uśmiech, to znaczy że jest czas na odpowiednią decyzję i wybór wędzarni na własne potrzeby. Jak już chcecie być dumni z własnej konstrukcji to zacznijcie od drewnianej skrzyniowej wędzarni lub beczki, tania i praktyczna. Pozwoli na naukę zrozumienie zasad wędzenia. Wiedza jaką posiądziecie pozwoli na uniknięcie stresów i błędów również związanych z kosztami.
Ps. Idąc na skróty przeczytajcie posty o problemach, oszczędzi się czas na pytania i odpowiedzi powtarzających się problemów.
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=4905


Temat: Plany
Jak masz tylko kawałek własnej ziemi to nie widzę większych problemów.
W tym roku też zbuduję "normalną" wędzarnie bo jak na razie jadę na metalowej beczce.

Moja wędzarnia będzie murowana ale oparta na grzałkach elektrycznych + zrąbki.
Trochę mi plany pokrzyżował piec chlebowy ale już chyba wiem jak to zrobię.
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=3131


Temat: Podsumowanie konkursu na najładniejszą wędzarnię 2005

Gratuluje Zwycięzcom!! Gratuluje też i tym, którzy mając możliwość uaktywnienia ,choćby niewielkiej wędzarenki "Czują Dym". Ja z przyczyn obiektywnych musiałem oddać długo poszukiwaną beczkę(solidną poniemiecką),która miał mi posłużyć za moją pierwszą wędzarnie I nawet wersja Papcia(Dał przykład ,że jeśli się chce to można nawet na balkonie) ,u mnie zakończyłaby się przyjazdem Straży Pożrnej w ciągu 10 min od ukazania sie pierwszego dymu...

Straż Pożarna ??

No chyba że wędziłeś na balkonie ? Bo to raczej jest zabronione ...otwarty ogień.
Ale jak robiłeś to na własnej działce ... no to tu bym się bardzo ale to bardzo sprzeczał.

Pozdrawiam Mirek
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=267


Temat: Tematyka II Ogólnopolskiego Zlotu Wędzarniczej Braci
Moi rodzice mieli działkę na pojezierzu suwalskim. Tam wszyscy mają drewniane wędzarnie, a więc co za tym idzie moja pierwsza druga i trzecia wędzarnia były drewniane. Dopiero czwarta wędzarnia była z metalowej beczki firmy Texaco i służy mi już prawie 10 lat.
Co do zlotu to myślę, że można zrealizować to co niezbyt wyszło na pierwszym zlocie czyli degustacja własnych wyrobów. Przecież każdy ma jakiś swój sztandarowy wyrób którym chciałby się pochwalić i dać do oceny ogółu. Na pierwszym zlocie w natłoku tylu smakowitości degustacja własnych wyrobów odbywała się niejako w klubach poselskich czyli w wąskich gronach i kółkach zainteresowań. myślę. że można taki punkt programu wporowadzić na stałe w harmonogram zlotów.
Drugim pomysłem może być temat: " Wielkie wpadki" . do moich ostatnich należy kurczak najpierw parzony później wędzony.. okoliczne psy nawet zjadły z niesmakiem.
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=674


Temat: Witam!
Właśnie zarejestrowałam się na forum chociaż Waszą stronkę śledzę już od jakiegoś czasu. Wpierw interesowały mnie szczegóły konstrukcji Waszych wędzarni, bo zamierzam sobie sprawić na ogrodzie coś gustownego i funkcjonalnego. Jednakże różne frustracje związane z coraz niższą jakością żywności oferowanej spowodowały, ze nie mając jeszcze profesjonalnej wędzarni postanowiłam jednak przygotować na święta porządne wędliny.

Mam już wszystkie elementy niezbędne do zbudowania prowizorycznej wędzarni z beczki, takiej jakiej zawsze używał mój tata. Z wędzeniem szynek i boczków nie powinnam mieć problemów, bo w mojej rodzinie robiło się to od dawna i kilka razy w roku. Zajmowali się tym moi rodzice i na szczęście są jeszcze w stanie przekazać mi tajniki swojej technologii, której efekty zawsze mi odpowiadały. Nie wykluczam jednak eksperymentów w tej dziedzinie.

Prawdziwym wyzwaniem będą jednak dla mnie kiełbasy. Tata się śmieje ze mnie, że obudził sie we mnie duch mojego dziadka, który przed wojną miał szynk i w nim sprzedawał kiełbasy własnej produkcji. Coś chyba jest na rzeczy, ale moi rodzice nie nauczyli się od niego tej sztuki a więc i ja nie mam na to szans. Pozostaje mi więc odnowienie tradycji na podstawie przepisów dostępnych w tym serwisie. Trzymajcie więc kciuki, za moja prowizoryczną wędzarnie, pierwsze szynki i boczki (nota bene pierwszą próbną partie już pekluje, aby nie eksperymentować na święta ) i kiełbaski do których sie przymierzam...
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=520


Temat: Witam!
Witam
Mam na imię Robert i mieszkam w Steinfurcie BRD
Znalazłem przypadkiem tą stronę i cieszę się że coś takiego istnieje.
Sam robię również wędliny i różne wędzonki.
Wiedzę czerpałem od znajomych z ksiązki Domowe wyroby, a reszta to własna praca.
Co prawda nie mam wędzarni z prawdziwego zdarzenia, ale mam beczkę i jak zardzewieje to załatwiam następna, mogę się pochwalić że znajomym smakuje to co zrobię.
Nie mam ortodoksyjnego podejścia do robienia wędlin, po prostu ma smakować i ładnie wyglądać.
To tyle na wstępie.
Pozdrawiam wszystkich
Robert

PS
Forum przeczytałem całe, pytań jak na razie nie mam
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=520


Temat: Witam!
Pozdrawiam Was wszystkich,

Jestem nauczycielem akademickim i mieszczucho-wieśniakiem: mam pracę i mieszkanie w mieście i od 10 lat alternatywę w postaci domu na wsi, na malowniczych Pałukach, gdzie spędzam sporo czasu. Tamże, za radą sąsiadów, zbudowałem najprostszą wędzarnię z metalowej beczki z kominkiem. Mam za sobą bardzo zachęcające próby wędzenia ryb, szynek, polędwiczek i schabu.

Teraz zamierzam podjąć próbę wyrobu własnych wędlin.

Jestem pod wrażeniem ilości wiedzy zgromadzonej na tym forum. Zaczynam od podwawelskiej! Dam znać, jak wyszła, ale przeczucie mi mówi, że będzie super!
Źródło: wedlinydomowe.pl/forum/viewtopic.php?t=520


Temat: Nie takie straszne E
Naukowcy zapewniają, że konserwanty nie tylko chronią żywność przed zepsuciem. Podnoszą też jej smak i wartość odżywczą. Czy są jednak bezpieczne dla naszego zdrowia?

Ekolodzy zachęcają do kupowania wyłącznie nieprzetworzonej, naturalnej żywności, która – niestety – jest droga i ma krótki termin przydatności do spożycia. Z kolei w sklepach półki uginają się od wędlin, gotowych dań czy przetworów. Nie dość, że bardzo długo zachowują świeżość, to mają też przystępną cenę. Czy jedzenie musi być “wzbogacane” substancjami chemicznymi? Czy trzeba ich unikać?

Kiedyś w większości domów były wędzarnie, gdzie w aromatycznym dymie, np. z jałowca przygotowywano kiełbasy, szynki, boczek. Potem podwieszone pod sufitem na strychu mogły czekać na zjedzenie nawet kilka miesięcy. Beczki z kiszonymi ogórkami i kapustą zatapiano w stawie na całą zimę. Wiele produktów przechowywano w tzw. lodowniach, czyli wykopanych w ziemi piwnicach wyłożonych lodem. Bloki lodowe wycinano z zamarzniętych powierzchni stawów czy rzek.
Stosowanie konserwantów wymusił rozwój cywilizacyjny. Nie mamy, jak nasi pradziadowie, czasu na produkowanie żywności we własnym domu i stało się to nieekonomiczne. Po drugie – pojawiły się substancje chemiczne, które lepiej i na dłużej od tradycyjnych metod konserwują produkty spożywcze. Podnoszą one także jakość i atrakcyjność jedzenia, czyli jego barwę, smak, zapach, konsystencję oraz wartość odżywczą.
- Konserwanty muszą spełniać bardzo wiele wymagań, by dopuszczono je do masowej produkcji i stosuje się je tylko w ilościach niezbędnych, czyli możliwie jak najmniejszych – wyjaśnia dr Lucjan Szponar, zastępca Dyrektora Bezpieczeństwa Żywności z Instytutu Żywności i Żywienia. – Wcześniej są poddawane szczegółowym testom. Czasami trzeba przebadać 10 tys. związków chemicznych, by wybrać jeden, absolutnie bezpieczny dla wszystkich. Musimy mieć gwarancję, że jeśli nawet stukrotnie przekroczymy dopuszczalną dawkę danej substancji (dla każdej są to inne wartości), to i tak nie odczujemy żadnych ujemnych skutków.
Warto też pamiętać, że naturalne pochodzenie żywności nie gwarantuje jej nieszkodliwości. – Może być ona zanieczyszczona np. pestycydami – ostrzega dr Szponar. – Szkodliwe są też stare kiełkujące ziemniaki, pokryte zieloną otoczką (to trująca solanina) lub niektóre odmiany zielonych pomidorów zawierające tomatynę, silnie drażniącą układ pokarmowy.

Litera E znaczy, że dodatek spełnia normy europejskie. Z kolei trzy- i czterocyfrowe numery to kod poszczególnych substancji.
Barwniki oznakowano od E-100 do E-199, substancje konserwujące od E-200 do E-299, przeciwutleniacze i regulatory kwaśności od E-300 do E-399, substancje stabilizujące, zagęszczające, emulgujące, stosowane na powierzchniach wyrobów od E-400 do E-499, pozostałe, czyli np. środki spulchniające – powyżej E-500.
- Niewiele osób wie, że pod symbolem E może się też kryć nazwa całkowicie naturalnej substancji, np. wit. C, glicerydów czy benzoesanu sodu, który jemy razem z owocami jagodowymi – mówi dietetyk Centrum Zdrowia Dziecka Anna Stolarczyk. - Generalnie substancje dodawane do żywności można podzielić na naturalne, syntetyczne niewystępujące w przyrodzie i syntetyczne identyczne z naturalnymi – to znaczy, że ich skład jest taki sam jak w naturze, tylko sztucznie uzyskany.
Oczywiście, nikt nas nie przekona, że człowiek może być mądrzejszy od natury i że w fabryce wyprodukuje żywność zdrowszą niż naturalna. Rzecz w tym, że coraz trudniej kupić jedzenie naprawdę zdrowe, a do tego takie, które będzie ładnie wyglądało i długo zachowa świeżość. Jak zwykle trzeba zachować zdrowy rozsądek. Szczególnie rodzice powinni dbać, by dzieci przyzwyczajone do intensywnego koloru i smaku przetworzonej żywności, nie zniechęciły się do poczciwych domowych ogórków kiszonych czy lekko oklapniętego ciasta drożdżowego babci.
KIEDY SZKODZĄ

Substancje dodatkowe mogą nam czasem zaszkodzić. Szczególnie małym dzieciom, osobom starszym, alergikom lub osobom o bardzo wrażliwym układzie pokarmowym. Oto lista najbardziej podejrzanych:
Barwniki syntetyczne:

E 102 (tartrazyna) jest dodawana do oranżady, deserów w proszku, sztucznego miodu. Szkodzi astmatykom i osobom uczulonym na aspirynę. U niektórych osób powoduje nadpobudliwość, dzieci mogą być rozdrażnione i zachowywać się inaczej niż zwykle.
E 110 (żółcień pomarańczowa) znajduje się w marmoladach, w żelach, gumach do żucia, w powłokach tabletek. Może wywoływać różne reakcje alergiczne szczególnie u alergików, np. pokrzywkę, duszności.
E 124 (czerwień koszenilowa) dodawana jest do ryb wędzonych, budyniów, cukierków owocowych. Szkodzi osobom uczulonym na aspirynę;
E 133 (błękit brylantowy) znajduje się w warzywach konserwowych. Powinny unikać go osoby z zespołem jelita nadwrażliwego i innymi schorzeniami przewodu pokarmowego;
E 154 (brąz FK) dodawany jest do śledzi wędzonych i niektórych konserw rybnych. Jeśli spożywamy te produkty zbyt często i w dużych ilościach, brąz FK odkłada się w nerkach i w naczyniach limfatycznych.
Konserwanty:

E 210 (kwas benzoesowy) zawarty w galaretkach, w sokach owocowych, w napojach bezalkoholowych, margarynie, piwie. U niektórych osób podrażnia śluzówkę żołądka i jelit oraz wywołuje swędzącą wysypkę.
E 249 (azotyny potasu) i E 250 (azotyny sodu) używane do peklowania mięs. Mogą powodować tworzenie się rakotwórczych nitrozoamin.
E 220 do 228 (siarczyny) są w konserwach, w owocach kandyzowanych, w sokach owocowych, w winie, w skórkach owoców cytrusowych, w wiórkach kokosowych. U osób wrażliwych mogą wywołać nudności i bóle głowy.
Substancje zakwaszające:

E 260 (kwas octowy) zawarty w owocach i warzywach marynowanych oraz w sosach jest źle tolerowany przez osoby o delikatnym żołądku;
E 508 (chlorek potasu), E 509 (chlorek wapnia), E 511 (chlorek magnezu) znajdują się w przyprawach. W dużych ilościach działają przeczyszczająco. Powinny zrezygnować z nich osoby, które mają chore nerki i wątrobę;
E 525 (wodorotlenek potasu) dodawany jest do konfitur i galaretek. Może wywoływać bóle jelitowo-żołądkowe;
E 517 (siarczan amonu) jest obecny w wielu artykułach – w większych stężeniach może być przyczyną biegunek.
Preparaty zagęszczające i żelujące:

E 400 (kwas alginowy) – niewskazany dla kobiet w ciąży;
E 407 (karagen) – może przyczyniać się do owrzodzenia jelit.
Preparaty zastępujące cukier:

E 420 (sorbitol), E 421(mannitol) spotykane są najczęściej w żywności dla diabetyków. Po spożyciu większych ilości tych substancji można dostać bólów brzucha i biegunki.
E 951 (aspartam) i E 954 (sacharyna) – obie substancje nie są polecane osobom z wrażliwym przewodem pokarmowym.

tekst: Dominika Bagińska
źródło: miesięcznik "Zdrowie"
Źródło: zielona-oliwka.com/viewtopic.php?t=1260